15.09.2010

Bociany

Gniazda bocianie sa w Maroku norma i jak wszedzie przynosza szczescie domostwu na ktorym sie osiedlily.
Zaczynaja sie naloty bocianie. Zawsze przelatuja przez centrum Marakeszu i osiadaja na meczetach lub w ogrodach Menara. Stala trasa i te same przystanki.
Najwiecej bocianich gniazd jest w Medinie i dalej na poludnie az do Ouarzazate. Dalej jest pustynia wiec tam chyba nie maja co specjalnie robic.

Przylecialy
Odpoczely
Odlecialy

13.09.2010

Normalnosc

Juz po Ramadamie. Wszystko wrocilo do normalnosci. Ludzie usmiechnieci chodza po ulicach, godziny urzedowania jak dawniej czyli rytm taki jaki powinien byc.
Jeszcze niektore panie odrabiaja post i przez kilka dni jeszcze nie beda jesc a to z powodow comiesiecznych przypadlosci.W tych dniach nawet w okresie Ramadanu panie moga sobie pozwolic na nieograniczone jedzenie i picie w ciagu dnia, ale musza to odrobic pozniej.
W piatek tradycyjnie wszyscy ubrani na bialo - tzn mezczyzni i dzieci swietowali koniec Ramadanu. Panie ubieraja sie na bialo tylko w okresie zaloby.
W medinie bylo spore zamieszanie bo turysci nie wiedzieli o co chodzi: sklepy pozamykane, ludzi mnostwo, tradycyjne stroje. W takich dniach milo jest sie przejsc przez Medine. Sklepikarze nie zaczepiaja a tylko mozna poznac lepiej kulture marokanska.
Weekend byl przeznaczony na odwiedziny rodziny, skladanie sobie zyczen: Aid Moubarak, dzieci dostaly prezenty, jadlo sie i pilo ile tylko mozna bylo.
Jedynie alkohol wrocil do lask dzisiaj. Wczesniej (tzn w czasie Ramadanu) alkohol byl zakazany dla muzulmanow. Jedynie turysci i niemuzulmanie mogli kupowac rozne trunki.
W nastepny weekend kluby juz beda oblegane, dyskoteki, restauracje pelne. Bedzie znowu wesolo.

6.09.2010

Louka

Na weekend pojechalam sie przewietrzyc w gory Atlas. Trasa sie wije jak waz, przepascie ogormne a widoki cudne. Marakesz opuszczam z temperaturami 41 stopnia. Na wysokosci 2500 mnpm mozna wreszcie odetchnac. 21 stopni i pogoda bajkowa. Wieczory juz chlodne ale przeciez po to tu przyjechalam.  
Gorale ze swoimi rodzinami instaluja sie w grotach i z calym dobytkiem przemieszkuja upalne lato na wysokosciach. Jest kolorowo dookola, pasterze podspiewuja i wszedzie widac barany, krowy ( ktore niezle skacza po skalkach ) i kozy.
 
 
 
Posted by Picasa

Loukaimden to mala wioska. Na poczatku armia miala tu swoj oboz a teraz jest to maly kurort narciarski. Czasami od listopada do marca mozna juz szusowac. Wyciagi sa, trasy dobrze przygotowane i tylko 80 km od Marakeszu.



A jak zyja berberzy wysoko w gorach? No nie maja latwo ale ze to sa prawdziwi gorale to sa zawsze usmiechnieci - zimno ich nie przeraza. Zawsze mili i chetni do rozmowy.



A panie to maja specyficzny sposob prania i suszenia. Bez zelazka tez mozna :)

1.09.2010

Pociag do Marakeszu


Wlasnie przejezdzam obok stacji kolejowej. Uwazam,ze jest to jedna z ladniejszych stacji jakie widzialam.
Do 2015 maja powstac nowe polaczenia pociagami typu TGV czyli tymi co rozwijaja predkosc ponad 300km/h.
"jedzie pociag z daleka
na nikogo nie czeka
konduktorze laskawy zawiez nas do ..."
Jak to gdzie? Do Marakeszu ;)

Sniadanie w nocy:)



Tak wlasnie wyglada sniadanie w czasie Ramadanu:
zupa harira, jajka na twardo, daktyle, ciastka chabakia, mleko z odrobina wody z kwiatow pomaranczy i duzo wody. To oczywiscie idzie na pierwszy rzut. Pozniej serwuje sie wszystko co sie ma w domu. Ostatnio u znajomych na sniadanie zrobiono otwarty bufet i bylo tam wszystko od owocow po ryby, miesa, tosty, ciasta, nalesniki, tajiny, couscous. Kazdy znalazl cos co mu odpowiadalo i zapchal sie na kilka dni:)
Nie dziwota ze wszyscy w czasie Ramadanu czyli scislego postu TYJA.
W sklapach o godzinie 17tej sa tlumy. Ludzie kupuja wszysto czego oczy zapragna. Kupuja z pustym zoladkiem - a to podobno najgorsze co moze byc.

30.08.2010

Ftor

Po dluzszej przerwie wracam do pisania tego bloga. Podroze ksztalca wiec mam nowe tematy do opisywania. Wczoraj na przyklad przejezdzalam obok nomadow. Oni uciekaja z pustyniu i ze swoim dobytkiem (namioty, dromadery i wszystko co posiadaja) i instaluja sie na terenach gdzie nie jest tak cieplo jak na pustyni. Tak wiec nowi nomadzi zainstalowali sie 60 km od Marakeszu i tam sobie przeczekaja az temperatury spadna. A maja z czego bo np wczoraj bylo 47 stopni i nic nie dalo sie robic. Nomadzi to wolni ludzie. Przemieszczaja sie wraz z pogoda. Kilka razy juz usilowano osiedlic rodziny nomadow ale oni wariuja w zamknietych domach wiec plan odszedl w niepamiec.
Koniec na temat nomadow. Do teraz sobie nie moge wybaczyc ze nie maialam aparatu zeby zrobic zdjecie tej wolnosci. Moze w nastepnym zyciu bede namadem:)
Jest Ramadan i chce opisac jak wyglada taki typowy posilek. Ftor czyli sniadanie to pierwszy posilek po zachodzie slonca.
Ulice pustoszeja o godzinie 19.20 i wszyscy zasiadaj do stolu. Pierwsza czynnosc to uzupelnienie organizmu w wode. Pozniej pozywna zupa harira, ciasteczka szabakija, jajko na twardo, mleko z odrobinka wody z kwiatu pomaranczy, daktyle. Na poczatku powiedzialam ze w zyciu nie zjem slodkich ciastek ze slona zupa ale warto bylo sprobowac bo polaczenie hariry z szabakija jest wyjatkowe.
Po takiej pozywnej porcji czas na smakolyki czyli marokanskie nalesniki: baghrir i rajf oczywiscie serwowane z miodem. Na tym nie koniec bo wiekszosc rodzin po godzinie zjada pelny obiad. I tak cala noc cos jedza. Marakesz noca jest pelny. Kafejki zaplenione rodzinami. Wszyscy spaceruja, jedza i ciesza sie swiezym powietrzem. Do wczesnych godzin rannych cos sie dzieje. Jedni jeszcze ok piatej rano cos przekasza inni klada sie spac i juz czekaja na zachod slonca. W tym roku Ramadan jest dosc ciezki do zniesienia. Mowia, ze nie ma problemu z jedzenie w te upaly ale wody bardzo brakuje. Ci co pracuja wpadaja w wir pracy i zapominaja o bozym swiecie, inni przesypaiaja caly dzien i tak okragly miesiac post, wyzerka, post, wyzerka itd. Za poprawne przetrwanie ramadanu mamy zapewniony spokoj w raju:)

10.08.2010

Ostatnie dni przed Ramadanem

Ramadan zbliza sie wielkimi krokami. Czas juz zmieniono, tzn. z letniego na zimowy (zeby dnie byly krotsze)i teraz z Marokiem mamy dwie godziny roznicy. Pozywne ciastka do zupy sie robia, zapas jajek juz jest - reszte bedzie sie na biezaco dokupywac. Jedynie alkohol dla marokanczykow bedzie zakazany i jedynie w tym okresie nie beda mogli zakupic go w sklepie monopolowym ( tez takie sa).
Ramadan to najlpeszy okres dla sklepow spozywczych i nie tylko. Podobno 50% utagru rocznego wypada w czasie Ramadanu. Prawda jest taka ze wszyscy cale dnie spedzaja w centrum handlowym i z pustym zoladkiem robia zakupy jedzeniowe. Kosze sa pelne.
Wiele postanowien jest w tym tygodniu podejmowanych - panie sie chca odchudzac, panowie mowia ze beda biegac a prawda jest taka ze wiekszosc marokanczykow w czasie Ramadanu tyje. Niby nonsens bo jak tu przytyc skoro jest scisly post. No tak ale jeszcze do dyspozycji pozostaja noce. Marokanczycy szaleje z jedzeniem w nocy i odbijaja sobie za caly dzien. Jedza, jedza i jedza az do bialego rana. Niektorzy biora wolne w pracy zeby w ciagu dnia odsypiac, przesypiac.
Jeszcze nikt sie nie denerwuje ale zbliza sie wielki tydzien ogolnego stresu. Pierwszy tydzien ramadanu to nic jak tylko klotnie. Przyzwyczajenie sie do ramadanu czyli zmiany rutyny zajmuje od 5 do 6 dni.
Wole w tym pierwszym tygodniu nie przebywac w Maroku.