Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marrakesz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marrakesz. Pokaż wszystkie posty

31.05.2025

Po dluuuuugiej przerwie

Witajcie wszyscy! Od czego tu zacząć? Nie wiem, ile lat minęło od mojego ostatniego wpisu i wizyty na tym blogu. W moim przypadku życie wywróciło się do góry nogami. Marrakesz wciąż jest moim domem – jeśli ktoś pyta. Mogłabym napisać książkę o tym wszystkim, ale na razie książkę napisała Beata Lewandowska-Kaftan – „Marrakesz. Miasto świętych i gwiazd”, w której jest trochę o mnie i o moim Marrakeszu.
Ostatnio wróciłam do oprowadzania po Marrakeszu, bo mam wewnętrzną potrzebę opowiadania o tym miejscu po swojemu. To takie krótkie przypomnienie, że nadal jestem i będę pisać. W komentarzach możecie dać znać, co Was interesuje, o czym chcielibyście przeczytać – chętnie się tym zainspiruję. Wiem, że dziś to Facebook i Instagram są bardziej na czasie, więc jeśli chcecie być na bieżąco, zapraszam do śledzenia mnie również tam. Na Instagramie znajdziecie mnie jako @marrakesz, a na Facebooku jako Monika Ayaso. To właśnie tam najczęściej dzielę się codziennym życiem i chwilami z mojego Marrakeszu. Pozdrawiam serdecznie, Monika

26.03.2020

Maroko w czasie NIECZASU

Dawno mnie tu nie bylo. Nie mialam czasu. Chyba jak wszyscy bylam zabiegana i nie potrafilam znalezc chwilki zeby zrobic cos dla siebie. Marzylam o tym, zeby wszystko zwolnilo, zebym mogla w domu posiedziec z dziecmi, zebym mogla chwile ze soba pobyc, zeby wszystko zwolnilo bo zauwazylam, ze wszystko co robimy nie ma wiekszego sensu. Pracujemy jak woly zeby miec wiecej ale mamy w sumie wszystkiego mniej. Mniej zdrowia, mniej czasu, mniej siebie. Chyba sobie wykrakalam ten wirus. Maroko jest totalnie zamkniete. Mozna poruszac sie tylko z pozwoleniem. W moim przypadku nie jest tak zle. Pozwolenie jest,pies jest wiec wychodze na spacery i zywego ducha nie spotykam bo mieszkam z dala od miasta. Wszystko sie wyciszylo, zwolnilo. Natura z minuty na minute odzywa. Az serce sie usmiecha patrzac na odrodzenie sie tego co bylo uwazane za martwe. Kaktusy ktore od kilku lat walcza z grzybem, ktory je zabija zaczynaja odzywac. Zycie toczy sie dalej.
I tak tez z nami bedzie. Po najwiekszej zarazie, kataklizmie itp zawsze zycie wracalo! Licze, ze bedzie lepsze po tym wszystkim. Bedzie to wymagalo naszych zmian, zmiany naszych przyzwyczajen co nie jest latwe ale mozliwe. Droga nie koniecznie bedzie kolorowa ale bedzie prowadzic gdzies, gdzie na nowo sie odnajdziemy.
Moze w koncu ludzie sie ockna, ze trzeba jesc zdrowo, szanowac Matke Ziemie.
Moze w koncu wszystko zwolni. Moze zaczniemy na nowo doceniac wartosci rodzinne. Moze w koncu nauczymy sie spedzac czas z naszymi dziecmi, ktore sobie w koncu sami zrobilismy. Moze docenimy nasze domy, za ktore duzo placimy i nawet nie potrafimy w nich wysiedziec. Moze wsluchamy sie w siebie i nauczymy sie odczuwac wewnetrzny spokoj. Nie boje sie wirusa. Nie bede sie wypowiadac co o tym mysle bo pewnie obraze wiele osob. Jedno jest pewne, ze ja nie bede karmic sie strachem. Strach, lek tworzy sam od siebie choroby. Wole skupic sie teraz na sobie, na moich dzieciach, na mezu, na rodzinie. Miec czas z kazdym z nich porozmawiac, pobyc, poczuc. Po prostu BYC.
Jestem urodzona optymistka. Zawsze sobie mowie w trudnych sytuacjach " ze jeszcze zle nie bylo a juz jest dobrze" lub " gorzej byc nie moze, moze byc tylko lepiej". I w ten sposob nakrecam sie pozytywnie na kazdy nowy dzien. Mnie to pomaga. Nie robie planow na nastepne lata. Zyje tu i teraz. Jak trzeba bedzie sie dostosowac do nowej roli to tez tak zrobie. Jesli wymagac bedzie to ode zmian to jestem gotowa na zmiany. Dziadkowie nasi przezyli wojny, walczyli o zycie. Nie tylko stare czasy powinny nas czegos nauczyc. Obecnie ludzie tez zyja otoczeni wojna, nie maja co jesc i niejeden chcialby byc zamkniety w domu z TV i z dostawami jedzenia. Na co my narzekamy? W glowach sie poprzewracalo. Ok jest sytuacja kryzysowa na calym swiecie. Zgoda. Przeciez po to sie kreci swiat ze albo wszechmocni powoduja wojny albo zrzucaja na nas wirusy itp. Cos musialo sie stac bo bylo nie tak. Tak zawsze to funkcjonowalo. Pech, ze trafilo to na nasze czasy. Trudno. I tak nie mozemy narzekac bo moglo by byc gorzej a to ze jestesmy zamknieci to nie koniec swiata. Kiedys z tego wyjdziemy. Swiatelko w tunelu juz niedlugo zobaczymy.
Maroko bardzo odczuje ten kryzys. Tutaj wiekszosc ludzi zyje z dnia na dzien. Ludnosc nie ma odlozonych pieniedzy na zle czasy, nie ma mozliwosci kredytu, nie ma perspektywy jesli zostana bez pracy. A na razie sa bez pracy. Turystow nie ma to i pieniedzy nie ma. Wszyscy mali za przeproszeniem dostana w dupe. Teraz jest czas pomocy. Zebrania sie w sobie i podzielenia sie tym co jest a nie trzymania tylko dla siebie. To ze jedni maja pewna prace i place co miesiac musza zdac sobie sprawe, ze teraz to przywilej. My nie wiemy jak dalej pojdzie. Na dzien dzisiejszy moj biznes jest na szczescie otwarty. 15 osobowa ekipa czyli 15 rodzin na utrzymaniu nie jest latwym wyzwaniem. Ale pomagamy sobie. Czuje sie ze jestesmy wszyscy za kazdego z osobna odpowiedzialni. Teraz widac nasza sile. Moja ekipa z Ayaso dzielnie sie organizuje i pracuje i docenia kazdy dzien w jakim moga pracowac. Wiemy z mezem, ze choc niewielkie dochody teraz przychodza ale nawet tym co jest warto sie podzielic. Zycie wroci tak jak natura budzi sie kazedej wiosny.
Takie oto moje przemyslenia na ten dziwny czas. Wybierzmy dobra droge. Badzmy silni. Wybierajmy madrze co chcemy. Zacznijmy od siebie. Marrakesz odpoczyw, ptaki spiewaja, gory obsypane sa sniegiem. I wszystko to na nas czeka. Pozdrawiam

1.04.2019

Bezpieczenstwo czy niebezpieczenstwo?

Dziwne wiadomosci otrzymuje ostatnio. Juz nie wiem czy powinny mnie smieszyc czy bardziej smucic. Podobno ktos wrzuca wiadomosci, ze niby turysci w Maroku nie wychodza z hoteli, ze samemu nie wolno wychodzic, ze bez przewodnika nie mozna sie poruszac. Kto wpada na tak debilne pomysly? Zasmucajace jest to, ze takie hasla sie rzuca i straszy turystow ktorzy chca przyjechac do Maroka. Zaczyna mnie denerwowac ta dziwna nagonka na ten kraj. Dlatego tez dzis pisze otwarcie ze niebezpieczenstwa zadnego nie ma. Nie ma i nie bylo. Tutaj zycie normalnie sie toczy. Turysci zaliczaja zabytki, chodza po ogrodach i restauracjach, pluskaja sie w basenach, wynajmuja auta i jezdza po calym kraju. Nowe turystyczne atrakcje sie otwieraja. Marrakesz jest pelen turystow. Zostal tez nominowany w pierwszej dziesiatce miast wartych odwiedzenia w 2019 roku. Ja systematycznie jestem odwiedzana przez naszych rodakow, ktorzy sami (bez przewodnikow i bez strachu) trafiaja pod moj adres. Milo jest podpowiedziec co nowego i wartego odwiedzenia i porozmawiac w jezyku ojczystym. Ostatnio nawet dostalam bukiet kwiatow za pomysl ktory pewnej,sympatycznej parze podalam. Byli zachwyceni. A ja sie ciesze, ze mogli poczuc to moje Maroko tak jak ja je czuje. Aby sie chronic od takich kretynskich wiadomosci szukajcie blogow, kontaktow na instagramie itp. Po to tu jestesmy zeby opisywac zycie codzienne a nie sprzedawac tylko wakacje albo siac strach. Kolejna informacja jest anulowany lot Ryanair z Krakowa do Marrakeszu. Troche nas zasmucil ale znalazlo sie rozwiazanie dzieki Norwegian airlines. Tak wiec sa tez inne polaczenia. Jeszcze musze je rozgryzc i zobaczyc jak cenowo stoja. Wazne ze sa. Loty z Warszawy obslugiwane przez Wizzair nadal funkcjonuja wiec smialo mozna rezerwowac bilety. Nie obawiajcie sie wody w basenach z ameba ( bo takie wiesci tez krazyly :)) Po prostu czytajcie blogi tych co sa na miejscu i smialo przylatujcie a pseudonewsami sie nie przejmujcie. Ostatnio jakas moda w Polsce i nie tylko nastala zeby wszystkich straszyc. Swiat jest piekny i otwarty! Niech kraza dobre wiesci i tym koncze. Pozdrawiam
Atlas osniezony zachwyca kazdego dnia.
Ayaso noca spokojne ale za to w dzien mamy co robic:)
A to moje piecioraczki z ogrodu. Sezon na cytryny w pelni.

13.11.2018

Buty

Od 15 lat przechodze obok sklepu, ktory zawsze mnie kusil ale nigdy do niego nie weszlam. Buty robine na miare. Bardzo elegackie, piekne kolory i cos w tym sklepie bylo takiego innego. Wloska precyzja, marokanskie rece i idealny melanz. Poznalam ostatnio wlasciciela tego miejsca. Nigdy nie myslalam, ze kidys sobie zafunduje buty na wymiar wedlug wlasnego projektu. Teraz czekam na wykonannie. Wlasnieciel Jean Michel jest frnacuzem z wloskiemi korzeniami. W Maroku od ponad 20 lat. Jego salon odwiedzaja wszyscy tutaj znani i nieznani:) Sklep znajduje sie w dzielnicy Gueliz. To sa takie lokalne miejsca, ktore a noz zainteresuja kogos. Taki jest Marrakesz, mieszaja sie wszelkie nacje, ludzie przyjezdzaja z fajnymi pomyslami, inni wykorzystuja znajomosci fachu marokanskiego. W Marrakeszu mozna znalezc kreatorow w kazdego zakatka swiata i to wlasnie jest Marrakesz! W Maroku robienie butow, botkow, mokasynow jest normalne. Nawet turysci w Medinie moga sobie w dwa dni za min 300dh zrobic swoje buciki. Fajny prezent mozna sobie zafundowac. Lekkie mokasynki, buty wiazane na lekkiej podeszwie no i kolorystyka wedlug wlasnego uznania. Zdjec z Mediny nie mam bo to mozecie sami odkryc. Jedynie polecam miejsce w okolicach Dar Bacha. Tam njepiekniejsze buty robia:)

10.09.2018

Krolewski Golf w Marrakeszu

Royal Golf w Marrakeszu, ulubiony golf krola Hassan II, jest drugim najstarszym golfem Królestwa. Zaprojektowany przez Gustave'a Goliasa i Arnauda Massy'ego i otwarty dla pierwszych graczy w 1927 roku, The Royal Golf w Marrakeszu, składa się z historycznego 18-dołkowego pola zwanego "Old Course" (zielony i czerwony).18 dolkow w przepieknym parku drzewnym - ponad 15000 starodrzewia robi wrazenie. Niektóre dolki są juz legendarne i pełne historii. Hassan drugi kochal golf i zapraszal wszystkie glowy panstw do gry. Wszedzie gdzie krol tworzyl swoje posiadlosci, tworzyl tez golf. Ten golf jest wyjatkowy ze wzgledu na polozenie i bujna roslinnosc. NIe trzeba grac w golfa zeby zwiedzic to miejsce. Restauracja moze nie jest najpiekniejsza ale podaja tam dobre jedzenie i spacer po terenach golfowych warty jest zaliczenia tego miejsca. W Marrakeszu powstalo mnostwo pol golfowych. Jako aktywistka ekologiczna uwazam, ze troche za duzo golfow wybudowano w Marrakeszu. Zuzycie wody jest ogromne a nie wszystkie golfy buduja specjalnne zbiorniki( niestety). Tak wiec bojkotuje golfy z kompleksami willi i tym podobne. Golf Kroelwski jest inny. Flora jest przygotowana na klimat Marrakeszu. Ostatnio ot tak chcialam zjesc wsrod drzew i dawno przeze mnie nieodwiedzany golf wpadll mi do glowy. Przy okazji mozna tam piwko wypic i pospacerowac. Alejki sa odnawiane i upiekszane wiec spedzilam mile popoludnie.
Royal Golf

18.09.2017

Adrenalina - niedaleko Marrakeszu

Parki linowe sa zawsze milym przezyciem. Zabawa w Tarzana, spacery w gorach to cos co powoduje, ze zycie nabiera kolorow. Wczorajsza niedziele spedzilam wlasnie w parku linowym. 28km od Marrakeszu stworzono miejsce magiczne. Projekt zajmuje kilka gor i cala okolica ma zajecie. To nie tylko biznes ale tez sposob jak biedne, zapomniane miejsca i ludzi rozruszac i nauczyc odpowiedniego zarzadzania terenem i ziemia ktora nie jest latwa. Widoki przepiekne a miejsce stworzone z duchem sportowym. Caly dzien mozna sie wspinac, jezdzic na oslach, koniach, strzelac z luku i grac w stare zespolowe gry. Quady - tego akurat nie lubie bo ciut sa za glosne, jazda konna lub rowerowa przez pasma gorskie. Na koniec skok do basenu i pyszny tagin. Dla chetnych spanie pod namiotem lub w pieknych bungalowach. Czy mozna leîej spedzic czas? Adres warto zapamietac: Terre d'Amanar
A na koniec przejazd Tarzana:) Ogladac do konca i szukac malego ruszajacego sie punkciku w srodku ekranu.

13.09.2017

Bedzie o jedzeniu...

Wszyscy jemy. Jemy roznie. Jedni zdrowo inni wciskaja w siebie wszystko co leci bo nie maja zadnego pojecia o tym, ze jedzenie jest dla nas witalne. To moja dzialka ostatnio. Tak jak pisal Hipokrates: Jestes tym co jesz I z takim mottem zyje na codzien. Jedni wybieraja diety tymczasowe inni zmieniaja swoje wartosci i zupelnie przestawiaja sie na zdrowe zycie i nie tylko o jedzenie chodzi ale o wszystko. Czy to moda. Uwazam, ze moda jest tylko tymczasowa to bardziej styl zycia ktory powoduje w nas zmiany, zmiany naszego otoczenia i inny sposob patrzenia na swiat. Tyle filozofowania. Bedac w Maroku mozna wykorzystac do maksimum dobroci natury. Warunki klimatyczne temu sluza i chwala Panu za to:) Mialo byc o jedzeniu wiec do dziela. Zaczne od tradycyjnych potraw marokanskich choc moje juz sa troche dopasowane do mojego stylu zycia i przerobione ciut ciut:)
Couscous! Kto go nie lubi? obowiazkowa potrawa dla kazdego turysty oraz obowiazkoy posilek piatkowy. Tradycyjnie robiona z 7 warzyw, miesa i kaszy kuskus. Jednogarnkowa potrawa, tzn garnek i sito parowe. Kazdy region ma swoje sposoby przygotowania kuskusu. W Marrakeszu najczesciej jest to kasza kuskus z bialej maki i z baranina lub wolowina. Mozna spotkac z kurczakiem - tansza wersja. Moj kuskus ciut sie rozni. Po pierwsze nie ma w nim miesa. Za to sa orzeczy, migdaly, daktyle i ciut spiruliny. Kasza kuskus jest z maki pelnoziarnistej lub po prostu z kaszy jaglanej lub quinoa ziaren. Idealnie sie do tego nadaja. Trawi sie zupelnie inaczej. nie bede ukrywac jest pyszny i co piatek jestem w stanie go jesc do konca zycia.
Tagin! Kolejny fantastyczny posilek jednogarnkowy-naczyniowy. Mozna zrobic go na wszelkie sposoby. Tradycyjne turystyczne taginy to z kurczaka i oliwkami, wolowy na slodko, z baraniny itp. Filozofia prosta: oliwa, cebula, mieso, warzywa w kolejnosci od najtrwadszych po najdelikatniejsze, przy^prawy, ciut wody i zamykamy. Kolejnosc obowiazkowa. Nie mieszamy i sam sobie dochodzi w odpowiednim czasie na wolnym ogniu. Ostatnio naczynia taginu sa dostepne na calym swiecie. Trzeba jednak uwazac czy nie sa pokryte niezdrowym lakierem. My uzywamy specjalnych palonych a jak nie ma to garnek z grubym dnem tez sie nadaje. Moja wersja tagina to tagine warzywny. Warzywa dochodza w parze ale smak przypraw idealnie sie rozchodzi no i jest sosik co wszyscy uwielbiaja.
Herbata marokanska i mocna kawa ze szkolaneczki:) Oto narodowe drinki. Faceci siedza w kafejkach godzinami ( jak przy piwie) i siorpia malymi lyczkami. Herbata slodka jak cholera. Herbata zielonaw lisciach, mieta i cukier. Jest cala ceremonia odpowiedniego przyrzadzenia bo ot tak wrzucic do czajniczka to nie o to chodzi. Zielona herbata jest plukana najpier kilka razy zalewana potem mieta dorzucana i cukier i ostatecznie zalewana i podgrzewana. Ogolnie srednio to zdrowe ale nie wypowiadam sie. Od stuleci pita wiec.... Kawa arabika mocna i wiekszosc marokanczykow nie chce pic w filizankach tylko w tych oto szklaneczkach. Wersja z mlekiem w Marrakeszu nazywa sie NeesNees(mowi sie nysnys) czyli polowa mleka polowa kawy. Dla jednych to po prostu kawa z mlekiem ale sposb przygotowania inny bo warstwowy.
Oliwki! We wszystkich kolorach i o roznych smakach. Na kazdym stole, w kazdym domu przy kazdym drinku obowiazkowe. Pysznosci wiec nic nie bede o nich pisac. Zbliza sie wielkimi krokami okres zbierania oliwek wiec bedzie o czym pisac niedlugo:)
Owoce morza. Oualidia, Essaouira i Dakhla chyba najodpowiedniejsze miejsca jedzenia swiezych ryb choc trzeba uwazac bo wiekszosc na rynku jest mrozona ale wystarczy miec swoje kontakty z rybakami i na stole moga sie pojawic wszelkie dobroci morza. Najlepsze wg mnie po prostu grilowane i tyle, bez przypraw. W Maroku ryby sa przygotowywane na kika sposobow w taginach, w sosach i faszerowane. Ja ostatecznie wole te najbardziej naturalne z odorobina cytryny. Sardynki sa najtansze i najzdrowsze wiec polecam choc jest to ryba troche zupelnie niedoceniana. W Marrakesz jest ulica w Dzielnicy Gueliz gdzie mozna zjesc wszystkie owoce morza. Nie jest to piekne miejsce ale uczeszczane bardzo przez mieszkancow. Tanio, dobrze i szybko.
A to juz mieszanki na bazie warzyw marokanskich. Nie ma zadnej specyficznej kuchni po prostu zdrowe warzywa w roznej formie. Oto moja kuchnia i tyle. Soki sa obowiazkowe i to te z wyciskarek wolnoobrotowych i z warzym organicznych. Takie dobroci tylko u mnie czyli w Ayaso. Tutaj nacisk na zdrowa kuchnie bezmiesna jest wielki. Fakt jeste dziwnie odbierana ale daje sobie z tym rade:) Juz mam nawet miesozernych przyjaciol ktrzy zakochali sie w piatkowym kuskusie bezmiesnym. Powoli, powoli do przodu.
Zebym nie byla taka swieta:) Takie trunki na moim stole sie tez pojawiaja i nie ma zadnych problemow z zakupem alkoholu w Marrakeszu. Wioski to co innego. Monopolowych nie ma ale w miastach to juz inna sprawa. W wielu domach o roznym statusie alkohol sie leje ale o tym sie nie mowi. Wiec tez nie bede tego komentowac. Wybor jest wielki - ok brakuje mi dobrego piwa niepasteryzowanego tutaj:) Tym akcentem koncze. NA ZDROWIE!!