Mialam informowac jak tam zycie na farmie przebiega ale za duzo sie dzieje. Zorganizowalam kolejne juz spotkanie polskie w Marrakeszu ( http://www.facebook.com/events/232620526827613/ ), ktore zaliczam do bardzo udanych. Wiecej informacji podam na stronce spotkan Teraz Marrakesz .
A zycie na farmie przebiega trybem naturalnym: roslinki sobie rosna bo i sloneczko i woda jest. Zajadam sie tym wszystkim i jestem dumna, ze wprowadzialam zdrowe produkty do domu. Teraz salata, szpinak, marchewka, rzodkiewka, bob, fasolka, czosnek, buraczki smakuja tak jak powinny smakowac :)
Wczoraj dla zrelaksowania sie wyrywalam chwasty - bo to cholerstwo tez rosnie na farmie i nie powiem ale taka praca od czasu do czasu mi odpowiada.
W obecnosci stracha na wroble, ktorego sama zrobilam:) pospiewalam wszytskie przyspiewki jakie przyszly mi do glowy - nawet te koscielne i nie wiem dlaczego najczesciej spiewana to ¨Wisi na krzyzu¨.
To moj pierwszy w zyciu strach wiec za niedoskonalosci i brak kapelusza, ktory polecial wraz z ostatnim wiatrem, przepraszam. Koszulke ma odpowiednia, sloma jest, glowa mu sie trzyma a folia blyszczaca dziala cuda i odstrasza kazdego :)
Jakos u nas te ptaki to nie wroble ale wiekszego kalibru latajace zarloki sie zlatuja.
Zobaczcie sami jaki to wyglada:
Cytrynki juz prawie zebrane:
Jadac na farme czasami musze sie zatrzymac, zeby uchwycic takie widoki:
13.03.2012
1.03.2012
Rajd R4
Ja co roku zjezdzaja sie do Marrakeszu stare Renault 4. Kolorowe z calego swiata przebywaja tysiace kilometrow. Akacja jak zawsze solidaryzuje sie z pomoca, ekologia wiec cel piekny a napatrzec sie na te samochody to cala przyjemnosc:)
Oto stronka oficjalna rajdu.
Moze ktos kto posiada ten zacny samochod przyjedzie za rok?
http://www1.4ltrophy.com/
Oto stronka oficjalna rajdu.
Moze ktos kto posiada ten zacny samochod przyjedzie za rok?
http://www1.4ltrophy.com/
20.02.2012
Podróże obowiązkowe
Czasami trzeba wyjechać z miejsca X do odległego o 600km miejsca Y, żeby wejść, wyjść i załatwić jedną pieczątkę. No tak to już jest, ale nie oznacza to, że nie można wtedy skorzystac z pięknych widoków i mimo pośpiechu (bo czasu zawsze jest za mało) nacieszyć się czymś innym od codziennych rytuałów.
Tak wiec wyjechalam z Marrakeszu do odległej o 630 km Ceuty. Trasa szybka bo 510 km autostrady na której- o dziwo- większość jedzie przepisowo 120km/h. Chłopcy radarowcy są wszędzie, więc nie ma po co płacić 400 dh mandatu.
Bezpieczeństwo na tej trasie biegnącej przez Settat, Casablance, Rabat, Kenitre i prawie dojeżdżająca do Tangeru jest ok. Czasami przytrafi się kura ciekawa przygód przebiegająca przez autostradę, czasami można zobaczyć całą rodzinę siedzącą i liczącą auta tak dla zabawy, innym razem sąsiad z domu po lewej chce akuratnie teraz powiedzieć Dzien dobrysąsiadowi po prawej stronie drogi pędzących samochodów. No tak to już jest czasami. Ale!!!!! bez dziur i robót drogowych !!!!! Droga, mogłabym powiedzieć - idealna.
Oczywiście najciekawiej się robi gdy zjeżdża się z autostrady. Widoki cudowne, zielono i spokojnie. I tutaj pozwole sobie na sesję zdjęciową, bo akurat nie ja prowadzilam:)
Widoki widokami ale coś na przekąskę trzeba zakupić. Wybór może nie jest zbyt wielki ale za to jakość - palce lizać!!! Truskaweczki rozpływają się w ustach, pomarańcze słodkie i soczyste. Ziemniaki zakupiłam ot tak sobie, bo bez chemii, wiec mam teraz 10 kg na placki ziemniaczane:)
Przybliżając się do morza wiatraki dominują na horyzoncie.
Dla tych, którzy zapomnieli ładowarki do telefonu lub gdy kredyt się skończył itp nieprzyjemne doświadczenia związane z brakiem komunikacji nie musza się martwic! Na trasie wśród łąk pełnych rumianku, krów i baranów żujących ten rumianek znajdzie się miejsce gdzie można połączyć się ze światem:
Nie można zapomnieć o odwiedzeniu na tej trasie(przynajmniej jednego) rezerwatu przyrody. Zatrzymałam się w rezerwacie flamingów, ale niestety za późno się tam pokazałam i nie zdarzyłam na ostatni kurs tramwaju wodnego i ani jednego flaminga nie zobaczyłam.
A teraz dla tych o mocnych nerwach:) Jeść, czasami trzeba, prawda?
Oto etapy zamawiania mojej potrawy:
Etap 1 - wybór
Etap 2 - segregacja, która część odpowiada
Etap 3 - zważenie produktu gotowego do dalszej przeróbki
Etap 4 - przygotowanie do grillowania
Etap 5 - już na ogniu!
Efekt końcowy zachowam dla siebie bo dlaczego miałabym pozwolić komuś patrzeć w mój talerz?:)
Jedno powiem: świeże mięso, zbadane przez weterynarza o czym świadczą liczne pieczątki, smakuje wyśmienicie - bez knnorów, sztucznych przypraw i temu podobnych świństw - tylko trochę soli i już!
Taka oto była moja podroż po jedną pieczątkę!
Tak wiec wyjechalam z Marrakeszu do odległej o 630 km Ceuty. Trasa szybka bo 510 km autostrady na której- o dziwo- większość jedzie przepisowo 120km/h. Chłopcy radarowcy są wszędzie, więc nie ma po co płacić 400 dh mandatu.
Bezpieczeństwo na tej trasie biegnącej przez Settat, Casablance, Rabat, Kenitre i prawie dojeżdżająca do Tangeru jest ok. Czasami przytrafi się kura ciekawa przygód przebiegająca przez autostradę, czasami można zobaczyć całą rodzinę siedzącą i liczącą auta tak dla zabawy, innym razem sąsiad z domu po lewej chce akuratnie teraz powiedzieć Dzien dobrysąsiadowi po prawej stronie drogi pędzących samochodów. No tak to już jest czasami. Ale!!!!! bez dziur i robót drogowych !!!!! Droga, mogłabym powiedzieć - idealna.
Oczywiście najciekawiej się robi gdy zjeżdża się z autostrady. Widoki cudowne, zielono i spokojnie. I tutaj pozwole sobie na sesję zdjęciową, bo akurat nie ja prowadzilam:)
Widoki widokami ale coś na przekąskę trzeba zakupić. Wybór może nie jest zbyt wielki ale za to jakość - palce lizać!!! Truskaweczki rozpływają się w ustach, pomarańcze słodkie i soczyste. Ziemniaki zakupiłam ot tak sobie, bo bez chemii, wiec mam teraz 10 kg na placki ziemniaczane:)
Przybliżając się do morza wiatraki dominują na horyzoncie.
Dla tych, którzy zapomnieli ładowarki do telefonu lub gdy kredyt się skończył itp nieprzyjemne doświadczenia związane z brakiem komunikacji nie musza się martwic! Na trasie wśród łąk pełnych rumianku, krów i baranów żujących ten rumianek znajdzie się miejsce gdzie można połączyć się ze światem:
Nie można zapomnieć o odwiedzeniu na tej trasie(przynajmniej jednego) rezerwatu przyrody. Zatrzymałam się w rezerwacie flamingów, ale niestety za późno się tam pokazałam i nie zdarzyłam na ostatni kurs tramwaju wodnego i ani jednego flaminga nie zobaczyłam.
A teraz dla tych o mocnych nerwach:) Jeść, czasami trzeba, prawda?
Oto etapy zamawiania mojej potrawy:
Etap 1 - wybór
Etap 2 - segregacja, która część odpowiada
Etap 3 - zważenie produktu gotowego do dalszej przeróbki
Etap 4 - przygotowanie do grillowania
Etap 5 - już na ogniu!
Efekt końcowy zachowam dla siebie bo dlaczego miałabym pozwolić komuś patrzeć w mój talerz?:)
Jedno powiem: świeże mięso, zbadane przez weterynarza o czym świadczą liczne pieczątki, smakuje wyśmienicie - bez knnorów, sztucznych przypraw i temu podobnych świństw - tylko trochę soli i już!
Taka oto była moja podroż po jedną pieczątkę!
14.02.2012
Znane i nie tylko
Essaouira! Jak tylko mam chwilke to wyjezdzam zeby odetchnac, naczerpac swiezego powietrza i odpoczac od zatloczonych ulic Marrakeszu. Moim ulubionym miejscem jest Essaouira - zawsze najem sie swiezych ryb, pospaceruje po plazy i spotkam ludzi, ktorzy z usmiechem na twarzy robia to samo co ja:)
Juz tyle razy pisalam o tym portowym miasteczku wiec nic innego mi nie pozostalo jak pokazac zdjecia z ostatniego weekendu. Pogoda taka sobie ale nie moge narzekac - w koncu tu tez jest zima:)
Widok z Riadu Palais des Remparts
Moja ulubiona, kultowa dla tych wszystkich co znaja juz Essaouire kafejka, restauracja i miejsce najwiekszego lenistwa: Ocean Vagabound
Konie, quady i dromadery - dla kazdego cos fajnego. Tym razem pojezdzilam quadem ( ale nie po plazy bo nie lubie tego halasu jak sama ide na spacer, po okolicy, miedzy pasacymi sie dromaderami, osiolkami, krowami, rzeczkami, gorakmi.... bylo CZADOWO - jak to mowia dzieci:)
Juz tyle razy pisalam o tym portowym miasteczku wiec nic innego mi nie pozostalo jak pokazac zdjecia z ostatniego weekendu. Pogoda taka sobie ale nie moge narzekac - w koncu tu tez jest zima:)
Widok z Riadu Palais des Remparts
Moja ulubiona, kultowa dla tych wszystkich co znaja juz Essaouire kafejka, restauracja i miejsce najwiekszego lenistwa: Ocean Vagabound
Konie, quady i dromadery - dla kazdego cos fajnego. Tym razem pojezdzilam quadem ( ale nie po plazy bo nie lubie tego halasu jak sama ide na spacer, po okolicy, miedzy pasacymi sie dromaderami, osiolkami, krowami, rzeczkami, gorakmi.... bylo CZADOWO - jak to mowia dzieci:)
6.02.2012
Po Maratonie
Tak, tak to juz tydzien jak Maratonczycy przebiegli ulicami Marrakeszu.
Nasi rodacy tez godnie reprezentowali sie w tym wyczerpujacym biegu.
Oto komentarz Jarka, ktory pokonal dlugi dystans maratonu wraz ze swoimi kompanami:
"Maraton pełen przygód. Trasa super , praktycznie płaska przez wszystkie dzielnice Marrakeszu. Oprocz standardowych widokow tym razem gonilismy tez miedzy setkami motorynek, samochodów i autobusów . I choć przeszkadzalismy mieszkańcom w ich przemieszczaniu się po miescie to większość ciepło nas dopingowala.) Na ok 25 km bieglismy obok wielkiego targowiska przylegajacego do Mediny .Widok niesamowity. Tysiące handlujących Marokanczykow i my ..) Bieglismy tez obok naszych sobotnich Wielbladow ..) Co 5 km dozywiano nas mandarynkami, figami i rodzynkami. Wodę kuturalnie podawano w butelkach)) . Dla nas jednak największym przyjacielem była pogoda. Plus 8 st. na starcie; plus 15 na mecie . To o każdej porze roku a w styczniu już wogole marzenie kazdego maratonczyka)).Na mecie na kazdego czekał medal i król..; na ostatnich ( patrz ja) portret króla ))
Pozdrawiam z tego miejsca chlopakow i licze na nastepne spotkanie za rok!
Maratonczycy to wspaniali ludzie ! Zobaczcie co robia: http://zadyszka.org/aktualnosci,3,zadyszka-zdobywa-nowe-kontynenty.html
Nasi rodacy tez godnie reprezentowali sie w tym wyczerpujacym biegu.
Oto komentarz Jarka, ktory pokonal dlugi dystans maratonu wraz ze swoimi kompanami:
"Maraton pełen przygód. Trasa super , praktycznie płaska przez wszystkie dzielnice Marrakeszu. Oprocz standardowych widokow tym razem gonilismy tez miedzy setkami motorynek, samochodów i autobusów . I choć przeszkadzalismy mieszkańcom w ich przemieszczaniu się po miescie to większość ciepło nas dopingowala.) Na ok 25 km bieglismy obok wielkiego targowiska przylegajacego do Mediny .Widok niesamowity. Tysiące handlujących Marokanczykow i my ..) Bieglismy tez obok naszych sobotnich Wielbladow ..) Co 5 km dozywiano nas mandarynkami, figami i rodzynkami. Wodę kuturalnie podawano w butelkach)) . Dla nas jednak największym przyjacielem była pogoda. Plus 8 st. na starcie; plus 15 na mecie . To o każdej porze roku a w styczniu już wogole marzenie kazdego maratonczyka)).Na mecie na kazdego czekał medal i król..; na ostatnich ( patrz ja) portret króla ))
Pozdrawiam z tego miejsca chlopakow i licze na nastepne spotkanie za rok!
Maratonczycy to wspaniali ludzie ! Zobaczcie co robia: http://zadyszka.org/aktualnosci,3,zadyszka-zdobywa-nowe-kontynenty.html
17.01.2012
Glosowanie :) Blog Roku
Drodzy czytelnicy!
Jesli podoba wam sie moj blog, jakis post zwrocil wasza uwage i macie ochote zaglosowac na ten blog to prosze o maly SMS:)
Z gory dziekuje!!!
Chcesz zagłosować?
Wyślij SMS o treści
D00135
Na numer
7122
www.blogroku.pl
SZUKRAN!
:)
Jesli podoba wam sie moj blog, jakis post zwrocil wasza uwage i macie ochote zaglosowac na ten blog to prosze o maly SMS:)
Z gory dziekuje!!!
Chcesz zagłosować?
Wyślij SMS o treści
D00135
Na numer
7122
www.blogroku.pl
SZUKRAN!
:)
16.01.2012
Lodowisko w Marrakeszu
Zimowe dni w Marrakeszu ( czyli zimne noce a w ciagu dnia ok 23 stopnie) spokojnie mijaja. W weekend mialam okazje poczuc sie jak za starych dobrych czasow kiedy to chodzilo sie na lodowisko. Tak, tak! W Marrakeszu jest tymczasowe lodowisko w hotelu Palmerai Golf Palace. Nie powiem bo przygotowalam sie na chlodek wiejacy z klimatyzacji, z zamrazarek itp ale sie mylilam. Rekawiczki nie byly mi potrzebne, sweter poszedl na bok i w podkoszulku, wsrod palm i pieknym sloncu zagladajacym pod zadaszeniem lodowiska pojezdzilam w rytmach muzyki na lodzie. Frajdy co nie miara .Jeszcze dwa tygodnie bede mogla sie nacieszyc lyzwami bo niestety lodowisko zniknie 30 stycznia. W czasie swiat zorganizowano przy lodowisku jarmark swiateczny z wszelkimi gadzetami, Swietym Mikolajem i cala oprawka jaka znamy w Europie w trakcie swiat. Czy dobry pomysl? Osobiscie uwazam ze dziwny ale trafiony. Turysci, ktorzy przyjezdzaja w czasie swiat do Maroka mieli okazje poczuc sie jak u siebie przez te kilka dni, Marokanczycy mogli zobaczyc o co w tym wszystkim chodzi a obcokrajowcy mieszkajacy na stale w Maroku poczuc na nowo klimat swiat. Inicjatywa spodobala sie wszystkim. Ja korzystam z lodowiska na calego i ciesze sie ze w Maroku wszelkie swieta sie obchodzi i nikt nie narzeka, ze to nie ich tradycje. Jestem ciekawa co wymysla na Wielkanoc. Moze kroliczki i kurczaczki beda po hotelu PGP sie przechadzac a pod palmami beda czekoladki itp?
Subskrybuj:
Posty (Atom)








